ANALiza – czyli jak nie być w dupie.

Kilku ludzi + autopsja popchnęły mnie do opisania pewnego tematu jakim są studia. Od razu chcę zaznaczyć, że nie ponoszę odpowiedzialności za podjęte decyzję, bo każdy swój musk ma,a w muskó rozum i decyzje podjąć potrafi sam. A jeśli nie, to będzie miał dodatkowe za i przeciw. Trochę chcę pojechać system, trochę go pochwalić. Opiszę kilka powodów, dla których na studia warto iść, oraz dla których nie ma co nawet składać papierów.

Zatem mała analiza.

Najpierw ja(bo to mój blog :)). W licbazie byłem ultra hulaj duszą pod względem ustawiania sobie życia. Co chyba nikogo nie dziwi, bo niewiele osób myśli bardzo o przyszłości(pozdrawiam i zazdroszczę) w tym okresie życia. U mnie to były jakieś koncerty, imprezy, praca sezonowa, poznawanie nowych ludzi i lots of cigarettes. Zbliżał się termin wielkiego egzaminu i oczywiście kurwa zonk. W głowie tkwi jak madafakin mantra „idź na studia, będziesz ricz”. Kojarzycie ten skecz Ani Mru Mru ze Skibą? No to mniej więcej tak wyglądało. Ale nic. Kumpel podrzucił mi ulotkę gdzie widniała fizjoterapia. Wtedy sam nie wiedziałem w pełni co to jest. A że z różnych źródeł docierały feedbacki, że „dobrze masuję”(͡° ͜ʖ ͡°) to poszedłem. A co się kurwa będę.

2009, najlepsze wakacje w życiu. Ever.

Pierwszy dzień zajęć. Człeniu! Czujesz się jakbyś był fifarafa ponad wszystkich. W liceum po nazwisku z pogardą, a tu „proszę pana”:O Wiedza taka ważna, ludzie tacy nowi, kolokwia, sraczki, egzaminy sesje, słuchanie piosenek studenckich, szał ciał. Dochodzi też do pierwszych praktyk, na które w zasadzie nie wiedziałem po co do końca idę. No ale idę. Debiut zacząłem w rodzinnym mieście. Myślałem, że roboty będzie mało i się pewnie poopierdalam słodziutko. No nie. McDonald’s na PKPie to nie był, ale nie nudziłem się. W zasadzie założenie na karcie praktyk brzmiało „pacz i się ucz synek”. A mój szefo był na tyle zajebistym ziomkiem, że wraz z całą ekipą nauczyli mnie wszystkich podstaw. Było naprawdę mega. Już sobie wyobrażałem jak boskimi rękoma stawiam ludzi na nogi, dosłownie. Zwłaszcza jak nabierałem praktyki i wiedzy przez lata. No.

I wychodzisz z dyplomem w świat. I cały ten świat Ci się wypina, żebyś tylko zaliczył każdą dziurę sukcesu. No i przychodzi moment, kiedy to Ty musisz się wypiąć i trochę kutasów od życia przyjąć. Nie jest łatwo i nigdy nie będzie. Dostajesz pracę. Jest jak jest, trzymasz się myśli, że będzie lepiej, zdobędziesz doświadczenie, nabiorą szacunku. Nie. Nie zawsze. Zmieniasz kilka razy firmę, poprawiasz sobie warunki, jest fajnie, ale po chwili znów ściągasz gacie, bo życie już Tobie drapieżnie chucha na kark. I wtedy przychodzi to uczucie. Podjąłeś złe decyzje w życiu, dramat spływający na Ciebie od góry do dołu. Lekka panika, ale luzik, póki co ogarniasz. Po chwili 100 myśli na minutę w kategoriach, czy jesteś w stanie jeszcze coś zmienić? No kurwa raczej.

Przykładów jest mnóstwo. Owszem ludzie dostają po studiach, czy jeszcze na studiach pracę marzeń, lub takie posady, które pozwalają im tę pracę marzeń niedługo dostać. Zdarza się. To nie jest szczęście. To dobrze podjęte decyzje, często przemyślane, czasem nie. Bliski mi przykład to zawód dziennikarza. Wiecie ile z pewnego rocznika z jednej szkoły po kierunku dziennikarstwa osób(100 na roku) pracuje w tym zawodzie? 3. Z innego źródła: 2. Łaj? Bo wiele osób trochę inaczej sobie wyobraża wybrany zawód. Lepiej żyć świadomością, że nikt na Ciebie nie będzie czekać, aż przyniesiesz im dyplom magistra, ubiorą w niebieski garnitur i posadzą przy upierdolonym stole jako największą gwiazdę stacji. Powtórzę cytat: „trzeba się swoje nazapierdalać”. Tylko w tym przypadku nie jest jeszcze tak źle.

To tylko przykłady jak sprawy się mogą potoczyć. Znajdzie się sporo osób, które mogłyby napisać „ale kurwa gościu się tylko żali i żali, że mu w życiu nie wyszło. Ja to jestem człek sukcesu i od studiów już mam pracę jaką chciałem, a dziś jestem ważny gość”. Brawo! Naprawdę zazdraszczam. Rili.

Prostując: to nie są żale. Bo ja nie żałuję podjętych decyzji(no coś bym znalazł). Każda mnie czegoś nauczyła. Konsekwencje przyjąłem. Kokodżambo i do przodu, bez opierdalania. Stało jak się stało i podjąłem kolejne decyzje, których również nie mam zamiaru żałować.

Plusy decyzji? Chociaż poznałem setki osób z niewieloma trzymam kontakt(pozdro Smarku:) ), ale to wartościowe kontakty. Pracowałem w ciekawych miejscach, nauczyłem się całej masy fajnych rzeczy, spróbowałem boulderingu(sam bym w życiu nie polazł), pierwszy raz(i choć ostatni, dziękuję Piaskowi z tego miejsca) wspinałem się z dolną asekuracją, poznałem żonę, zaadoptowałem psa, przeprowadzałem się 100 razy(no dobra 3, ale za każdym razem ten etap średnio wspominam: (╯°□°)╯︵ ┻━┻), jeden samochód rozbił mi niemiecki oprawca, drugi sam rozjebałem, nauczyłem się znowu żyć bez auta i w końcu odnalazłem nową drogę w życiu zawodowym.

Na minus? Dzisiaj po prostu wiem, że nie poszedłbym na te studia. Pewnie wiele rzeczy by się nie wydarzyło chyba, że się wierzy w przeznaczenie to nie uniknąłbym tej niemieckiej ciężarówki na skrzyżowaniu. W tym wszystkim żałuję tylko tego, że zaczynam nowe życie tak późno. Ale na szczęście mam bagaż innego doświadczenia. Takiego którego nie dadzą żadne studia czy szkoła średnia.

Jeśli myślisz, że jest dla Ciebie za późno, to pomyśl, że może się do cholery mylisz. Bo w zasadzie co Ciebie ogranicza? Wiek? Bycz pls. Czas? No ej… „Ale ja mam dzieci i wogle”. A ja mam psa, któremu poświęcam równie dużo uwagi i sto innych zajęć i obowiązków, z których nie chcę i nie mogę zrezygnować, a czasem muszę. Wszystko się da, kwestia organizacji. Wiadomo, że jak ktoś Ciebie wspiera z boku to jest o wiele wiele łatwiej. No ale to nie znaczy że solo jest to niemożliwe. Po prostu jest kurwa ciężej. Ale moszna.

Także weź proszę nie olej tego co nabazgroliłem jeśli czujesz się tak jak ja zanim chwyciłem byczka za rogi. Kolega mi powiedział, że po przeczytaniu moich wpisów jeszcze bardziej czuje, że powinien złożyć wypowiedzenie z pracy. Powiedziałem mu, że właśnie chciałbym młodszych nie tyle co uświadomić, ale dać inny punkt widzenia, żeby nie byli w takiej dupie w tym wieku jak my. Odpowiedział: „Problem jest taki, że to można zrozumieć i się z tym utożsamić dopiero po pewnych doświadczeniach”. Jak on mnie kurwa tą prawdą zasmucił.

Z tej okazji zapaliłem sobie mentalnego(nie mentolowego) papierosa i począłem kminić dalej.

Related posts

  • Danka

    Ja zawsze się zwalniałam jak rano wstawałam i „musiałam” iść do pracy, może dlatego miałam tyle zawodów, tyle firm i tyle prywacizny.

    • Dimek

      Każdy w końcu ląduje tam gdzie powinien, jeśli bardzo tego chce i jest dość zdeterminowany 🙂 Pozdrawiam!

  • Jula

    Prawda, ludzie tkwią w miejscu zamiast szukać tego, co naprawdę da im satysfakcję.
    Nie ogranicza nas wiek, zamożność, czy inne pierdoły, tylko nasz mózg.
    My sami się ograniczamy – nic innego.
    Pozdrawiam, Julia

    • Dimek

      Taka właśnie jest pointa:) Dziękuję!

  • Magda

    Widzę, że jesteśmy trochę na podobnych „zakrętach” życiowych w tym momencie. Zmieniłeś tę część siebie o 180 stopni i czekasz co tak naprawdę przyniesie Ci los. Miej świadomość, że już wygrałeś bo wziąłeś swoje życie w garść! Dowiedziałeś się właśnie ile tak naprawdę potrafisz zrobić dla samego siebie i ile masz odwagi. Że poradzisz sobie praktycznie w każdej sytuacji, cokolwiek by się nie działo 😉 A to jest niesamowicie cenna wiedza 🙂

    Ja aktualnie rzuciłam studia, które mocno mnie unieszczęśliwiały. Sprawiły, że coś co dla mnie było KIEDYŚ miłością i planem na życie, zmieniło się ostatnio w budzenie w środku nocy i histerię. A potem płacz. „Bo mam tyle i tyle lat, a jak zrezygnuję ze studiów to zostanę z niczym. Że przecież w tym wieku zaczynać wszystko jeszcze raz to głupota”. Nieprawda. Głupotą jest skazywać siebie i swoje jedno (bo tak sądzę że jest) jedyne życie na pas nieszczęść, które sami sobie zgotowaliśmy bo nie mieliśmy odwagi powiedzieć sobie DOŚĆ.

    Dlatego moją ulubioną mantrą ostatnich miesięcy jest myśl, która kiedyś wpadła mi tak o z nikąd do głowy. Z kim tak naprawdę żyjesz najdłużej na tym świecie? Z Mamą? Nie. Z Tatą? Też nie. Przyjaciele, znajomi, rodzina? Nie. Żona albo mąż? Też nie. To z kim tak naprawdę? Z samym sobą. Żyje się najdłużej i najczęściej z samym sobą. I jeśli my sami ze swoim życiem nie będziemy szczęśliwi to jak mamy uszczęśliwić kogoś, kto jest nam bliski? Chcemy żeby rodzice, przyjaciele, druga połówka byli z nas dumni. Bo niby skończone studia, bo super praca, bo super coś tam coś tam. Nie. To nas bardzo często popycha do samounieszczęśliwiania. Jeśli w ogóle istnieje takie słowo 😉

    Jeśli nic z tego nie wyjdzie to coś się stanie? Nie. Jesteśmy silniejsi, jesteśmy twardsi, wiemy na co nas stać i wiemy, że potrafimy zawalczyć o swoje życie. I to jest świetne.

    • Dimek

      Bardzo mi się podoba to, co napisałaś. Dużo mądrego i motywującego jest w tym wszystkim. Tobie również gratuluję odwagi, rzucić studia i iść w innym kierunku to nie w kij pierdnął. Dziękuję za miłe słowa, kilka wezmę sobie do serca, bo na pewno pomogą mi w życiu i w pisaniu tutaj. Pozdrawiam!

  • Para na film

    Życzymy Ci zaliczenia jak największej liczby dziur sukcesu <3 Żałować błędów wczesnej młodości oczywiście nie ma co. A jednak czasem przypomina sobie człowiek maksymę z "Dnia Świra": "Co za ponury absurd… Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem". Na szczęście – tak jak piszesz – na życiowe ogarnięcie nigdy nie jest za późno 😉

    • Dimek

      Właśnie w tym problem, że człowiek musi decydować o życiu, o którym jeszcze nic nie wie, choć wydaje mu się, że wie wszystko 🙂 dzięki i pozdrawiam!

  • Maciej Wojtas

    Boże drogi…
    [nic mądrzejszego mi teraz nie przychodzi do głowy].

    Dwie rady:
    – większe literki plizzz, bo bez okurarów nie da się czytać
    – śródtytuły, bo teraz jest ściana (zajebistego), ale jednak ściana tekstu

    • Dimek

      Dziękuję za uwagę, wezmę to na pewno przy następnych wpisach. Masz rację, będzie lepiej wyglądać. O wiele lepiej:) dzięki i pozdrawiam!

  • Konceptualnik

    Język jakim sie poslugujesz nie do końca do mnie trafia. Ale… Piszesz o ważnych rzeczach. O tym, że leżąc w łożku i wzychając jaki to nas ogarnia smuteczek, nic nie osiągniemy. Trzeba się ruszyć i pracować, a najlepiej robić to co się lubi, wtedy pojawiają się najlepsze efekty. 🙂 Życzę wytrwałości w spelnianiu marzeń. Pozdrawiam Konceptualnik konceptualnik.blogspot.com

    • Dimek

      Ten język to ciemna strona muskó 😉 dzięki za odwiedzinyci pozdrawiam!

  • Ewa

    Wszelkie ograniczenia są w naszej głowie. Ale niestety czasami ciężko się ich pozbyć, bo jak do głosu dochodzi racjonalizm to jest masakra. Ja niestety też mam wrażenie, że na niektóre rzeczy jestem za stara😛😛😛mimo, że mam dopiero 31 lat…a może by tak olać te ograniczające przekonania?

    • Dimek

      Jesteś jeszcze bardzo młoda i na pewno masz mnóstwo energii. Bardzo ciężko zrobić ten krok, ale póki co wszyscy są zadowoleni bo w końcu: czy może być gorzej? Trzymam za Ciebie kciuki bez względu na to jakie kroki podejmiesz 🙂

  • Marzena WM

    Zmiany można zacząć i po 30 (wiem co piszę ;)). Nie jest łatwo, ale cóż. Czas niestety może być ograniczeniem, myślałam, że nie, ale jednak stwierdzam, że trochę tak 😉

    • Dimek

      To niesamowite jak bardzo środowisko i to słyszymy nas może blokować. A w zasadzie blokować nasze myślenie. Cieszę się, że też miałaś tyle odwagi a zmiany, to najlepsze co można dla siebie robić – rozwijać się 🙂 dzięki i pozdrawiam!

  • Ola

    Po pierwsze gratuluję oryginalnego stylu pisania. Choć sama preferuję inne klimaty, czasami warto oderwać się od schematu i sprawdzić podejście innych do blogowania. Jeśli chodzi o studia…sama wiem, że gdybym miała podjąć decyzję jeszcze raz, wybór byłby inny. Ale wtedy brakowało mi odwagi. Byłam typem człowieka, który woli osiągać sukcesy mniejszym kosztem, ale żeby takie sukcesy były, niż podejmować wyzwania (czytaj, wybrać kierunek trudniejszy). Teraz dopiero widzę, jakie miałam błędne myślenie. Ale decyzje już zapadły. 4 lata studiów za mną i jedyne co mogę teraz zrobić, to wykreować z tego coś, co da mi w końcu powód do zadowolenia;)

    • Dimek

      Lub całkiem coś zmienić jeśli masz możliwość 🙂 też wybrałbym inny kierunek, to na pewno. O ile w ogóle studia 🙂
      Dziękuję za odwiedziny, trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki bo wiem doskonale jak ciężko możesz mieć teraz w głowie.

  • Nuti

    W TYM wieku – Dimek zlituj sie pls!!!! xD

    • Dimek

      Wypraszam sobie 😀