woof woof motherfucker

dziś nie będzie śmiesznie.

Masz psa? Super. Ja też. Ile musiałeś za niego zapłacić? 500zł? 600? 1000? A wiesz, że pies kosztuje albo 50zł, albo 2000+ ? Jak to możliwe? Twój kosztował mniej i też ma rodowód? Co tam, że pisany na odwrocie paragonu z Żabki, ale jest! Bardzo chcę uświadomić kilka rzeczy masie durniów. Tak. 

50zł

Skąd zwierzak za takie hajsy? Ano <werble> ze schroniska. Rili. Opłata adopcyjna może się różnić zależnie od miasta, ale myślę, że niewiele. Ja mam psa ze schronu. Została znaleziona na dworcu kilka dni przed świętami w grudniu. Miała ok 3-3.5 miesiąca, na sobie cienką obrożę najpewniej po jakimś pluszaku, pomalowane przy pazurach łapy na różowo i zmrużone oczy, jakby w każdej chwili oczekiwała ciosu w łeb. Skąd tam szczeniak, hę?

a) gówniażeria dostała szczeniaczka, kuleczkę(chyba każdy dwumiesięczny pies wygląda jak kulka), która się znudziła zanim choinkę ubrali. To jeb za fraki i z pociągu.

b) Janusze sprawili sobie albo podhalańskiego, albo golden retrievera, gdzie w wieku 2 miesięcy ciężko odróżnić jak się nie zna, a gdy podrosła nieco i wyszło na jaw, że to wilczarz kaszubski – jeb za fraki i z pociągu.

c) Pies narobił w domu o któryś raz za dużo. Głupi, nie na da się go nic nauczyć, dostawała w łeb laczkiem Kuboty(którego zresztą później pogryzła jak była 8h sama) i nic nie pojęła, więc …

I tak oto streszczając wielce Mila(bo tak ją nazwaliśmy) wtula się dupskiem w mój bok, podczas kiedy piszę ten tekst. Ma teraz prawie 5 lat. Mamy za sobą dziesiątki godzin szkoleń z behawiorystami, setki samodzielnych, tysiące odliczonych „dziesiątek” gdy traciliśmy cierpliwość, a i tak jest psem z olbrzymim dystansem do innych zwierzaków, do ludzi i do zmroku. Czasem się boi cienia, a czasem chce się bawić ze wszystkim i wszystkimi. Mimo to, ma mnóstwo zalet.  Najlepiej wydane 50zł w życiu.

tylko pisiont?

No, nie… Wydaliśmy dodatkowe 50 zł jako rezerwację w kwietniu na sterylizację w schronisku, bo byliśmy pewni, że będzie wtedy już po cieczce. No nie była. Kilkaset uleciało niczym Dedal na wstępne leczenie oraz szczepienia, bo okazało się, że jest poważnie chora po kilku grudniowych nocach spędzonych przy torowisku, kolejne kilkaset na szkolenia, kilka stówek w końcu na sterylizację i w międzyczasie jakąś chorą sumę na badania krwi, bo było podejrzenie, że ma coś z trzustką. Ot, zabawa w dom. Fajnie było.

czyja to wina?

W momencie kiedy myślałem o tym temacie byłem pewien, że tekst będzie jedną wielką „kurwą”, bo mój pies miał w chuj szzęścia. Jednak postanowiłem trzymać nerwy na wodzy, ponieważ kurwami są ludzie. Ci wszyscy, którzy biorą psy z pseudohodowli oraz ci, którzy te psy WYTWARZAJĄ. Czym jest pseudohodowla? Wbij chociażby na allegro i poszukaj nie wiem, beagle’a. Za gnoja myślałem o takim psie i tak też zrobiłem: wchodzę, szukam i nie wierzę. 600! 500!! 300 za szczeniaka!!! MAME, BIEREM PSA! Oczywiście psa nie wzięliśmy. I bardzo dobrze. Dziś już wiem. Jak niby właściciel sprzedając szczeniaki po 300 zł zapewnia im odpowiednie żywienie, szczepienia, badania i warunki? I jak to się dzieje, że ma tyle szczeniaków w roku z jedną suką? Ty wiesz ile pies, a w zasadzie psy kosztują?

Jak zwykle detour. Jeśli dalej nie ogarnąłeś to spieszę z tłumaczeniem: 10-ciu Januszy kupuje szczeniaka za 500zł->Pseudohodowca zgarnia 5000->Pseudohodowca chcę więcej i szybciej, więc przegina z rodzeniem przez suki, przez co szczeniaki nie rodzą się tak silne i zdrowe->około 5/10 szczeniaków z miotu zostanie na dłużej w domu->być może 2 wyjebią na pobocze w drodze do Mielna lipcowym świtem -> Reszta skończy na ulicy, przy drzewie w lesie, w rowie albo zakopana żywcem -> Wyrzucona suka zaciąża, bo nie była sterylizowana -> rodzi kilka psów -> … ->Pseudohodowca doesn’t care i wyprzedaje kolejny miot. Kto kombinuje, ten żyje. Patokurwalogia.

Rozumiesz? Nawet jeśli Ty, czy Twój znajomy czy ktokolwiek nie wyrzuci nigdy psa, będzie go kochać i opiekować się nim tak jak to powinno się odbywać, to i tak dorzucił się do tego smutnego jak odbyt interesu. Tylko hodowle należące do związku kynologicznego mają prawo, sprzedawać psy. Każdy kto robi na lewo i każdy kto napędza ten szajs powinien wg mnie być ukarany. To głównie przez nich wszystkich schroniska są pełne zwierząt.

schroniaki.

Psy z hodowli są czipowane. Nie pozbędziesz się takiego psa tak łatwo. Zgubisz go, ktoś go znajdzie, PIP! i już dzwonią. Panie Mietku, pański pies jest w Radomiu. Hum, a co on robi tak daleko od domu? Kurwy…

Pies w schronisku prawie zawsze jest z pseudohodowli. Często też to psy, które gdzieś tam po we wsi się oszczeniły i rozdali bo podwórze musi być strzeżone. Ale pies dał dyla. Albo go wypuścili i już furtki nie otworzyli. Bywa. Mega rzadko się zdarza, że zmarł starszy pan/pani i pieskiem/kotkiem nie miał się kto zająć. Pies z hodowli wraca do hodowli.

Ale mieć psa rasowego by się chciało. Co nie? Tylko kurwa te ceny! No przecież ich pojebało! 2000-4000zł. Miałbym auto i paliwa na rok! Gazu rzecz jasna.

hodowla.

Psa z hodowli nie miałem, nie mam, ale będę miał. Dlaczego? Prawdziwy hodowca zanim zacznie Ci w ogóle przyklepie psa, zrobi z Tobą wywiad. A kto ty, a czego chce, a po co, co wiesz o psach, gdzie mieszkasz, jak mieszkasz, co z zarobkami, ile miałeś psów, czym będziesz psa karmił, będzie pies robił co innego niż gnił na kanapie? Tak tak. Nie ma zmiłuj. Zapytaj o cenę najpierw, to możesz dalej nie dzwonić. Stajesz się opiekunem psa, nie właścicielem. To bardzo mała różnica w nazewnictwie i ogromna w życiu codziennym.

Każdy hodowca musi Ci wydać tzw. rodowód. To jest również gwarancja dla Ciebie, że psy są chowane i rozmnażane w zdrowy oraz humanitarny sposób. Nie musisz się obawiać chorób w wieku szczenięcym i innych niespodzianek gdy będą starsze. Poza tym z każdym problemem zdrowotnym możesz zwrócić się do hodowcy, w końcu zna swoje psy i ich historię chorób o ile jakiekolwiek były. Wady wrodzone mogą wykluczyć miot z nadania im rodowodów przez…

Jest Związek Kynologiczny W Polsce i… Kennel Club. Niby jedni i drudzy nadają prawa hodowlane, ale różnica w trudności ich uzyskania jest spora. Tu się nie będę rozpisywać. Dodam tylko, że nawet jeśli hodowla wydaje się w porządku i ludzie są fajni, ale psy nie dostają certyfikatu z ZKWP, to coś jest na rzeczy. Jak spytasz : „bo my mamy psy do towarzystwa/kochania, a nie na wystawy. Bo wie pan, jak ma pan psa z rodowodem ZWKP to trzeba na wystawy jeździć, inaczej psa nie sprzedają”. Co za bullshit.

bierz pan psa.

Ale świadomie. Bardzo was proszę, jeśli chcecie po prostu towarzysza na czterech śmierdzących łapach, nie macie konkretnych wymagań, to idźcie do schroniska. Odpalcie chociaż stronę internetową najbliższego schronu. Opona na brzuchu wam stopnieje, jak zobaczycie jakie mordy czekają za kratami. Nie napędzaj tego pożal się borze rynku „hodofcuf”.

Natomiast jeśli wiesz jakiego psa szukasz, wiesz niemal wszystko co można wyczytać o rasie jaka będzie odpowiadać atmosferze panującej w domu i twojemu trybowi życia, to nie bądź żyła. Dbanie o psa kosztuje. Utrzymanie go później też. Bo  co mu dasz do jedzenia? Pedigree? W takim razie proponuje Ci, żebyś sam to zjadł. W końcu odżywcze! Samo mięso! Tak mówią. Czytasz skład dla siebie, to czytaj skład dla swojego zwierzaka bez względu na to czy to pies, czy kot lub papuga.

(na zdjęciu moja mordka).

Related posts

  • Marzena T (Mania)

    Bardzo mądrze napisane, szkoda że wielu ludzi nie myśli jak kupuje psa. Pies to odpowiedzialność i niestety kosztowna, właśnie te psiaki z pseudohodowli wychodzą drożej bo częściej chorują. Same lekarstwa… szkoda gadać.
    Ja niestety psa nie mam, ale pomagam i gdy mam okazję biorę udział w akcjach w schronisku. Raz tam byłam i widoku nie zapomnę do końca życia, to straszne ile psów nie ma domów i jest nie chcianych.
    Najlepiej zarabia się na nieszczęściu innych

    • Dimek

      Jak się o psa należycie dba to wcale wielkich wydatków nie ma 🙂 Możesz podać dalej, nadal są ludzie, którzy nie mają tej świadomości. Pozdrawiam!

  • Seaside Stories

    Jasny gwint, ludzie powinni się wreszcie nauczyć, że zwierze, które biorą pod swój dach to nie zabawka, ale odpowiedzialność i obowiązek. No nie ma inaczej.

  • mam koty teraz 2, wcześniej też były 2. Wszystkie z tzw. domu tymczasowego. Na jednego z nich naszego ukochanego czarnego kocura, wydaliśmy miliony monet jak się okazało, że ma chore nerki. Nasza wet płakała ze wzruszenia, jak uczyła nas podawac mu kroplówki, mówiąc, że ludzie to dzisiaj wolą uśpic kota, jak sie okazuje, że taniej zwierzaka wysłać na tamtem świat niż mu ściagnąć kamień z zębów

    • Ano niestety tak jest. Do tego teraz majówka, więc pewnie kilka psów było mniej ważnych od grilla w Bieszczadach…

  • Ja mam psa ze schroniska – raczej typ nie z pseudohodowli tylko typowy burek, który sam wybrał się na spacer i trafił za kraty. Nie żałujemy, że otworzyliśmy nasz dom dla niego – nigdy nie nabrudził, wie jak się zachować i nawet rozumie, że koty mają w domu swoje prawa i trzeba z nimi żyć w zgodzie 🙂 ze schroniska jedynie obawiałabym się brać młode kociaki – bardzo często mają w sobie już hodowlę pasożytów i niestety przy nadmiarze kotów w schronisku ciężko o nierozprzestrzenianie się larw. Nasz schroniskowy kociak przeżył około 15 godzin… Starsze osobniki mają większe szanse na przetrwanie ale te maluchy niestety…