grażyna get fyt

Co roku to samo. Wysyp styczniowych entuzjastów, wiosennych zaspańców, że wakacje tuż tuż no i jestem ja. Pomacham sztangielkiem, kucnę kilka razy, powiszę na drążku, poudaję, że się rozciągam, focia w lustrze, że byłem i do domciu. Tak to wygląda z grubsza z boku.

szatnia.

Zawsze jest śmiesznie. Nie wiem jak jest w damskiej, bo nie dane mi było być. Ale domyślam się, że nic się nie dzieje. Może dlatego, że dziewczyny nieczęsto chodzą z koleżankami(z tego co ja widzę)? Chłopaki to co innego. Jedna ekipa na bro, siłkę i panienki. Zgrani jak harfa i perkusja. W każdym razie nadają jak katarynki. Na różne tematy.

1)  Na przywitanie:
– Oooo siema, kurwa!
+ No cześć, kurwa!
– Dawno cie nie było, kurwa!
+ A, bo widzisz, kurwa…
– No wiem, kurwa, wiem.

2) Na odchodne:
– Idziemy kurwa do ten, no! Kurwa! No, wiesz! Do czupito, kurwa.
+ Nie mogę, kurwa. Starej obiecałem.
– No weź kurwa.
+ Sam się weź kurwa.
– No dobra kurwa, co się wkurwiasz?

Sugerując się instagramem, to dziewczyny są zajęte głównie niewchodzeniem sobie nawzajem w lustro. W sensie w kadr. Jestem ciekawy: jak jest w damskiej szatni?

i-o! i-o! i-o!

Rozchodzi się w uszach jak wchodzę na salę. Mijam wszystkie kardio-maszyny i jeszcze nie kardiotyłki. Każdy wytrwale dąży do spalenia tego, co mu zalega. Mniej lub więcej. Leci niby to łorkałtowa muzyczka, słychać stęknięcia i kapanie potu. Nigdy nie mam grubszego planu(choć cele mam jasno postawione) i robię akurat co mi przyjdzie do głowy i na co mam energię. Wychodzę z założenia, że lepiej po prostu dupę ruszyć niż zakisić ogóra i kolejny wieczór nic nie robić. Więc rozgrzewka. Nienawidzę kurwy robić, ale wiedza o tym, co się może stać jak człowiek nic nie zrobi mi nie pozwala. Zawsze ją robię po łebkach. Ale robię! No, to dzieła.

łorkałt.

Staram się chodzić w takich porach, żeby było jak najmniej ludzi. Już nawet nie chodzi o kolejki, ale o ścisk. Mam swój kącik, swoje ograne zestawy ćwiczeń i minimalny sprzęt, którego używam. Strasznie mnie wpienia, jak ktoś się wpierdala bez pardonu ze słuchawkami radiotelegrafisty, żeby przypadkiem nie słyszeć „ej, ja tu jestem”. Jak trzeba to robię z kimś na zmianę. Choć mało chętnie. Ej sory, ćwiczysz tu? Nie kurwa, odklejam jajka od nogi. Ja pierdolę, przecież co ja mogę robić odziany w dres na siłowni? Używasz tych 12stek? Nie, przyczepiły mi się do nogi, zabieraj je! Dużo Ci zostało? Daj mnie żyć chłopie…

Oprócz obalenia swojego ektomorfa, na siłownię chodzę też po to, żeby wyzbyć się nadmiaru energii, bo jak się tego nazbiera za dużo, to chodzę i strzelam ‚kurwami’ na prawo i lewo. Jak pieseł. Lubię się też wtedy wyluzować. Ale kurwa, przysięgam, często się nie da. Nawet jak ktoś mnie nie irytuje, to strasznie rozmiesza. Dla ścisłości: nigdy nie nabijałem się z tych, co stawiają pierwsze kroki. Każdy ma w czymś początki i jak ktoś poprosi, to pomogę. Natomiast „stare wygi”, hehe, ja jebie.

pozycje:

Figury, jakie potrafią co niektórzy przybrać są… No. Rozpierdalające. Ja rozumiem, że uruchomienie niektórych mięśni wymaga pewnych, czasem i dwuznacznych pozycji, ale kurwa… Pozycja polskiego kangura(srającego psa) do ćwiczenia tricepsa jest konieczna? Nie można stać?

miny i dźwięki:

Ja wiem, że dobry bajceps jest ważniejszy od tego, jak wyglądamy gdy o niego walczymy. Można to kwestia przyzwyczajenia, a może po prostu jestem dziecinny. Ale wysokie „iiich!” od gościa 2×2 zawsze mnie będzie bawić. Miny też są spoko, zwłaszcza jak robimy je prosto do siebie w lustrze. Przysięgam, ja tak wyglądam rano po ostrym kebsie. Wiadomo gdzie. Nie mówię o zwykłych minach z wysiłku, tylko o najbardziej ownerskich sznekach jakie jesteście sobie w stanie wyobrazić. Nie, że się nabijam, po prostu mnie to zajebiście bawi!

faszyn from raszyn.

Ciuszki to nie w kij pierdnął. Jak faceci jeszcze luzują ze strojem, to laski cisną w drugą stronę. Chyba tylko moja stara ciska w normalnych spodenkach i koszulce. Cała reszta: aby było uwydatnić dupcing i cyce. Ja pierdzielę. I się zastanawiam: dla kogo? Dla siebie? No chyba wygoda jest ważniejsza. Dla facetów? Większość i tak jest zajęta łorkałtem albo przez inne laski. Czyli co. Standardowo. Przebieracie się, ścigacie w najnowszych najaczach i malujecie, żeby utrzeć nosa innym biczys? Wiem, że tak! Przynajmniej na salach jest kolorowo, o.

kulturwa

Wielu by powiedziało, że straszny ze mnie bałaganiarz. Uważam, że póki panuję nad co mam przed sobą,  burdelu nie ma. Natomiast przebardzo wkurwia mnie burdel na siłowni. Znacie ten dźwięk skrzypiących kółek? Otóż z oddali słychać charakterystyczne i! i! i! i! i!, po czym objawia się w mniejszej sali ziomek z ławeczką. Ławeczka posłużyła jedno ćwiczenie. Po czym została porzucone. A obok niej sztanga nabita do oporu talerzami. Mnie to chuj obchodzi prawdę mówiąc, ale często nieużywany sprzęt wala się gdzieś po kątach wyniesiony cholera wie po co. I chodzą ludzie, szukają tego swojego graala często na próżno.

Lubię rezerwacje. Trzeba rzucić mokry wytarty pieczołowicie pod pachą ręcznik tak, żeby nikt tego nie dotknął i można spokojnie trzaskać seryjki gdzie indziej, bo przecież następny sprzęt czeka i grzeje siedzenie pod szmatą. Byli i odważni, którzy próbowali zainstalować ów ręcznik gdzie indziej. Niestety nie wiedzą, że więź łącząca ręcznik i pachę właściciela jest silna. Właściciel taki od razu wyczuwa zakłócenia w mocy i czym prędzej przebiera girami z japą oświadczając, że on tu ćwiczy. Jejku jejku.

Dukejn.

Nie wierzę w dietki i inne takie cuda. Znaczy się wiem, że do osiągnięcia pewnych konkretnych celów bez odpowiedniego papu nie pójdzie. Jednak jeśli chodzi o schuście i przytycie to wystarczy odpowiednio mniej żreć lub więcej żreć. Takie to proste i trudne jednocześnie. Ale jest kilka rzeczy, których mój musk ogarnąć nie potrafi. Mianowicie dlaczego tak ważne jest awokado wszędzie, gdzie popadnie? Co paczę na insta i widzę żarcie, jest tam awokado. Sałatka z awokado, kanapka z awokado, pasta z awokado, maseczka z awokado i awokado z awokado. Wielu próbuje na siłę być fyt od pierwszego dnia. Jakby to kurwa było takie proste. Przygotować sobie pierwszego dnia 5 zdrowych posiłków, pójść na siłkę, zmęczyć się tym wszystkim nie czerpiąc żadnych przyjemności i odpuścić. Dlaczego nie można stopniowo, tylko trzeba obwieszczać światu oto powstaję ja i moje helfi lajt? Na insta fit.gocha, fit.zuza, ilona.get.fit , fit.fit.fit itd. Ja czaję, że każdy potrzebuje motywacji. A publikując swoje efekty naprawdę można niezłego kopa na rozruch dostać. Niektórzy ruszają z kopyta jak ursus, a inni trochę spoczywają w pierzu.

motywejszyn.

Mnie niestety trzeba do tych drugich zaliczyć. Staram się, a i owszem 3 razy w tygodniu zeszmacić się na siłowni. Mimo, że nie targam 12901312471 kg martwym ciągiem, ani nie biorę tych hantli wielkości melona to uwierzcie, że ćwiczenia izometryczne i na niestabilnym podłożu potrafią dopierdolić jak mama po wywiadówce. Poza efektami w lustrze, wg mnie widocznymi, wg starej nie za bardzo dobrze, jest opublikować zdjęcie gdzieś, gdziekolwiek, gdzie kogoś twój postęp będzie interesować. Często się dostaje dobre słowo, kopa do działań i co ciekawe rzadko czyta obelgi(!). Ja jednak cyca nie pokażę. Nie i chuj. Ale polecam!

Jak nie jestem w cugu pracy, ćwiczeń ani w ogóle nie jestem w żadnym ciągu to zasiadam i se siedzę. Muszę wpaść w rytm i się go trzymać. I jak się go trzymam, to jest supcio. Jak ktoś mnie tupnie nie do rytmu, to otwierają mi się wszystkie rany w sercu oraz zakamarki w muskó i zamieniam się w większego skurwiela, niż jestem na co dzień. Nie jestem łatwy w związkach, ani w kumplowaniu, w ogóle łatwy nie jestem w obsłudze. Sam się czasem gubię ze sobą i jest zabawnie. Ale przynajmniej nie jest nudno.

koniec końców

Dobrze jest, że w zasadzie jest moda na bycie fyt. Mimo, że mnóstwo koncernów na tym zarabia niezłe hajsy. I żarciowe, i wszystkie sport ciuszki, a to sprzęt łorkałtowy, tam akcesoria, appki premium itp. Choć lepiej nabijać kabzę im niż fajeczkom. Ludzie się ruszajo, nawet jeśli po wszystkim czując spełniony >obowiązek< pójścia na siłkię odpalamy wieczorem piwko i czipsiaki, to i tak zmusiliśmy ciało do zwiększonego wysiłku, a to zawsze jest dobre. Zresztą, co jest lepsze od zimnego piwa jak każdy mięsień krzyczy?

Related posts

  • Laura LR

    Kazdy ma swoje poglady na to 🙂

  • I właśnie dlatego nie chodzę na siłownię tylko ćwiczę w domu 🙂 Może to wynika też z tego, że przez jakiś czas chodziłam na siłownię, w której klima była za słaba i można było się udusić… 🙂 Nie przekonuje mnie też rewia mody albo odgłosy wydawane przez niektórych przy podnoszeniu ciężarów 😛

    • Mi się niestety w domu ciężko skupić. Najczęściej w połowie treningu idę po kanapkę, albo mój pies wystawia brzuch i pozamiatane 🙂 Cóż zrobić.

  • Grunt aby się poruszać 🙂 Jeśli firmy na tym zarabiają no cóż, dobrze dla nich 🙂

    • Tak jak mówię! Każdy gdzieś trzepie hajs, ale najważniejsze to myśleć o sobie 🙂

  • Janina

    Ciekawie piszesz 🙂

  • Też chodzę na siłownię, bo nie mogłam się zmobilizować do ćwiczeń w domu, ale parę rzeczy też mnie denerwuje lub śmieszy. Najbardziej zostawianie swoich rzeczy (ręcznika, komórki, wody) na jakimś sprzęcie obok którego się ćwiczy. A potem krzywe spojrzenia jak się zwróci uwagę 🙁

    • Polecam strugać wariata! Naprawdę pomaga siebie zdystansować do sytuacji, a delikwenta zbić z pantałyku 🙂

  • Ja nie wiem, o co chodzi z tymi fotkami z damskiej przebieralni. Jak ze dwa lata temu chodziłam sobie na basen, przy którym była siłownia, to żadna dziewczyna sobie nie strzelała fot w lustrze. Prawdę mówiąc to nie pamiętam, żeby tam było lustro, chyba że takie nad umywalkami, ale to nie takie lustra są na insta. Ale owszem, te które nie wybierały się na basen, tylko na siłownię, często miały full-make-up. Tego to już zupełnie nie ogarniam, bo każda malująca się kobieta doskonale wie, że makijaż+pot+kurz=pryszcze, więc efekt odwrotny od zamierzonego. A w makijażu, czy bez makijażu i tak się jest na siłowni spoconym i ohydnym. 😛

    • A tam pryszcze! Jak to pięknie spływa po twarzy! Poza tym, jeśli przyszła spotkać księcia z bajki, to ma ją pokochać z grymasem na ustach, przyklejoną grzywką do czoła i śmierdzącą pachą bo tak wygląda miłość, o.

  • Hahahahaha, powiem Ci jak jest u mnie na Gymie. Kobiety szatnia:
    – witam,
    * witam
    ————
    w trakcie:
    – ale mnie boli szyja
    * a mnie plecy
    + a mnie noga…
    ————-
    Pozegnanie:
    – do jutra
    * czesc
    + milego dnia

    Oczywiscie z przymrozeniem oka 🙂

    • Oho, ja na „ale mnie boli…” jestem wyczulony. Jak komuś się jeszcze kiedyś mówiło, że jestem fizjo to zaraz miałem na imprezie grono obolałych i kontuzjowanych. Bardzo fajnie się po kilku głębszych tworzy teorie przyczyn i skutków. O terapii nawet nie wspomnę! 😀 Pozdrawiam!

  • Awokado z awokado to mój hit. Zostałam fanką. Dla mnie powinieneś zostać naczelnym satyrykiem nawyków i dziwnych zjawisk w społeczeństwie. Gratuluję talentu i zostaje tu, także pisz Panie, pisz.

    • Zawstydziłem się:) Bardzo Ci dziękuję za te słowa! Będę tekścić, mam jeszcze trochę życia do opisania, muszę tylko połączyć wątki ze sobą ;D Pozdrawiam!

  • Upłakałam się. Z prawdy płynącej z artykułu, ale i z krwistej, potnej stylistyki 😉 Jestem ciekawa co powiesz na ćwiczenia w domu przed laptopem? 😉 Czekam na wpis a może już był? Obstawiam że cierpko skomentujesz ale ważne że są pozycje kangura 😉 Pozdrawiam Katarzyna

    • Kiedyś żona chciała poćwiczyć w domu, ale nie mogła się zmotywować, więc zrobiłem jakiś tam trening z Chodakowską na zachętę. Gówno widziałem jak zacząłem skakać, a mały ekranik leżał na miejscu, okulary mi spadały(a bez nich jestem kompletnie ślepy) i kiedy ja trzaskałem jakieś wyskoki z półobrotu z pinglami w zębach, to Ewka już 3 ćwiczenia do przodu była. Efektem tego był raczej balet pt. „Jezioro nędzy i rozpaczy”. Ale ważne, że zachęciłem! 🙂 Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam!

      • Ewa jest dla mnie za szybka;-) Ja z tych wolniejszych tzn. precyzja się liczy 😉 I na szczęście od 2 lat soczewki. Ale znam sprawę – spadają, zarysowują się i zimą parują, chociaż wieczorem do nich wracam 😉 Pzdr Kasia

  • byłam wielce ciekawa właśnie jakie podejście do kultury fit mają faceci, i wreszcie wiem! nie wiem co robią laski po szatniach na siłce, bo mnei tam nie ma, ja raczej pilatesy lub jogi uprawiam, i przynajmniej tam strojenia nie ma… tak btw u siebie też ostatnio napisałam tekst o podobnej tematyce, jakby co, ale tylko jakby co, to wpadaj

  • Świetnie opisane. Popłakałam się i uśmiałam co nie miara.