cycki za królestwo i trochę szajsu.

Śmieszne jest to, jak długo czegoś nie robisz i potrafisz wypaść z wprawy i jednocześnie jak coś napierdzielasz non toper to wpadasz w jakiś jebany marazm i nie wiesz, kiedy to praca, a przyjemność. 

selebrejszyn.

Otóż obchodzę sobie wesoło rocznicę zmiany życia „z klepania pleców do klepania w klawiaturę”. Czyli jak postanowiłem kodzić. Mógłbym się tu nieco rozpisać, ale czekam na odpowiedni moment, bo szykuję osobny niemały i mocno cenzuralny pościk na ten temat. Mam nadzieję go szybko zrealizować.

Postanowiłem także moje 5km i 10km zamienić na 21,1km i… Udało się. Oprócz zapisania się na październikowy półmaraton w Legnicy zmierzyłem się z tym dystansem na urlopie i przyznam się szczerze: gdyby nie support mojej kochanej żony, która dzielnie 2 godziny popierdalała za mną na rowerze podając mi to wodę, to izotonik(akurat biegło mi się w 27 stopniach) to bym padł gdzieś w 3/4. I… w końcu poczułem bieganie. Raz, że każdy dystans daje mnóstwo doświadczenia do głowy, czyli: nie pozwala popełnić tych samych błędów jeszcze raz, wiem jak się zachowa mój organizm w danym momencie, a przynajmniej czego mogę się ewentualnie spodziewać, psychicznie jestem nastawiony na kilometry do pokonania itp. A dwa: kolano mnie napierdala jak po wizycie u Harego z Tybetu. Wiem i również doczytałem, że przyczyna może leżeć w napinaczu powięzi szerokiej. Jeśli biegasz i to czytasz, prześlij mi proszę swój sposób na bolące kolano, jeśli go masz.

Zostałem zaproszony na koncert! (Maciek, będę pamiętał!) Jeśli jesteście we Wrocławiu lub będziecie 18 listopada to zapraszam was do Sky Tower na koncert m.in. zespołu Żółta Febra. Dla mnie: mega granie. Uwielbiam taki klimat,a chłopaki robią to naprawdę za-je-bi-ście. Sprawdźcie!

Ostatnia sprawa: mój instagram oszalał. Rili. Generalnie dzieliłem się jakimś kątętem i było fajnie się pobawić w bardziej kreatywne foty przy okazji spaceru czy pracy, ale nie spodziewałem się takiego efektu. Dla mnie ponad 1000 osób obserwujących to jest naprawdę COŚ! ALE.

guwnouprawnienie.

Zanim zacznę: jeśli jesteś osobą bardzo uwrażliwioną na podział płci, ich rolę w życiu prywatnym, społecznym, zawodowym lub masz po prostu  poglądy delikatne niczym velvet:  w prawym górnym rogu jest X. Bo choć niewiele, to ja się w tańcu nie będę pierdolił, a dotyczy to obu stron.

ZATEM.

Jest pewna lala na insta. Powiedzmy, że zaczynaliśmy z podobnego pułapu w zakresie like/follow. Żeby było jasne: nie miałem żadnego ciśnienia na nic. Ale częstotliwość wrzucania, motyw, pory dnia oraz hashtagi niemal identyko. Różni nas oczywiście zawartość majtek, no i buźka.

Stan na dziś: 4:1 dla niej.

Ogólnie co robią laski na insta:

  1. Wrzucę zdjęcie, że niby piję herbatę i ręka sama z zaskoczenia złapała moje wywalone cyce.
  2. Zsunę tak stanik od stroju kąpielowego, żeby pokazać jak najwięcej cyca.
  3. Napnę i wypnę dupsko do zdjęcia w lustrze, będę wyglądać bardziej fit.
  4. Cycki.
  5. Dupa.
  6. Cycki.

I tak w kółko. Efekt:  likelikelikefollowfollowlikelikelikefollowfollowlikelikelikefollowfollowlikelikelikefollowfollowlikelikelikefollowfollowlikelikelikefollowfollowlikelikelikefollowfollowlikelikelikefollowfollowlikelikelikefollowfollowlikelikelikefollowfollow

Zanim się dziołchy rzucicie na mnie jak na naziszowiświnię: Nie mówię o zwykłych fotach, które po prostu pokazują efekty pracy nad sobą, czy akurat macie większy dekolt czy nawet pokazanie tego nabitego ciężkim dźwiganiem żelastwa przez rok dupiska, tylko o perfidnych fotach, które na celu mają jedno: dej lajka. Trochę to… jakby sprzedanie się. Za lajka. No kurwa, no.

Nie, nie mam bólu dupy bo jak pisałem: nie mam też ciśnienia. Ale do czego zmierzam:

Jeśli chodzi o promocję w mediach społecznościowych to dziewczynki moje drogie i tej mniej, macie łatwiej. Jest cała masa lasek, które prawilnie prowadzą swoje profile czy tu, czy tam i naprawdę oprócz fajnego kątętu wrzucają ciekawe i niebezczelne zdjęcia. Mężczyzn jest więcej i wolą patrzyć na dziewczyny, to jest czysty fakt. I nic złego w tym nie ma. Po prostu ładnie na nich wyglądacie, a przynajmniej potraficie taką mordkę zrobić, żeby ładnie wyglądać. Uśmiech namber fajf, czy jak to tam szło.

Jednak  jest dobrze być po prostu sobą, dzielić się tym co się naprawdę robi albo czym się interesuje. Bo cyce są ulotne(i później opadłe), a ciekawszym życiem zawsze można ‚przyszpanować’.

menszczyźni.

Mógłbym napisać: chłopaki! Nie martwcie się! Wam też dobrze idzie na tych portalach jeśli chodzi o fejm. Ale nie.

Kurwa mać. Czasem nie wiem gdzie wbijam. Poza tym, że często z nicku nie zawsze da się wywnioskować, kto zacz(zwłaszcza jak z innego kraju ktoś), to po wejściu i obejrzeniu fot również. Ludzież kochani.

Nie chcę być teraz jakimś turbomegamęskimmenem, bo nie jestem. Pewnie mam kilka kobiecych cech i się nie wstydzę. Bo dlaczemu w zasadzie? Kobiety chodzą z wąsami, a ja nie mogę kilku kolorów więcej odróżnić?

Tutej krótko: panowie, proszę nie naśladować kobiet. To nie wychodzi i nigdy nie wyjdzie. Naprawdę.

Co do tych, którzy mają popularne profile: wielkie graty, bo wiem, że mogło was to kosztować nieco lub sporo więcej wysiłku.

Tak samo jak podziwiam wszystkie kobiety na dobrych stanowiskach, w wielu sportach, i „małokobiecych” zawodach, bo wiem, że musiałyście nie raz udowodnić wielu osobom, że jesteście warte tyle samo co facet, przez co dzięki cięższej pracy stałyście się po prostu w wielu przypadkach lepsze.

Jeszcze inaczej: każdy, kto ciężką, sumienną pracą osiągnął marzenie lub bardzo bardzo się do niego zbliżył zasługuje na ogromny podziw. Ile kurwa trzeba poświęcić na sukces. Masakra. Mi wciąż brakuje tego samozaparcia, które chciałbym w sobie mieć. To też ciężka praca: zmiana cech, nawyków, zachowań, które chcemy mieć lub się pozbyć.

Zwłaszcza, jak się jest starym koniem.

A Ty? Ile ostatnio udało się zmienić?

Related posts